Najlepsze typy zakładów bukmacherskich tylko u nas!

Nie jest zle. Ja bym miala w szkole ze 2-3 lekcje i jedna prace domowa.
1. Charakterystyka postaci (prawdopodobnie Macka ze wzgledu na bogaty opis
zewnetrzny postaci)
2. Charakterystyka miejsca (prawdopodobnie mieszkanie Kreski, albo i nawet cale
Jezyce jakby pani zaszalala)
3. Przemiana wewnetrzna glownej bohaterki (wlasciwie nie wiem z czego w co, ale
to by na pewno bylo wypracowanie, w ktorym obowiazkowo musialyby sie pojawic
"odniesienia literackie" (np Kreska, podobnie jak Ania z Zielonego Wzgorza zyje
po trochu w swiecie fantazji, albo cos rownie absurdalnego).
4. Spisanie akcji w punktach na tablicy. Obowiazkowo rownowaznikami zdan:
- Lekcja matematyki w domu Macka
- wizyta w operze
- Ufarbowanie sukienki przez Kreske...
i tak dalej...
5. Praca domowa: ktory z bohaterow wydaje Ci sie najblizszy i dlaczego (na
przykladzie Kreski lub Macka).

Tak by to wygladalo 25 lat temu w szk. pdst w Warszawie.



> Bo Ania, mimo słusznego wieku dwudziestu lat, była wciąż jeszcze
> przewrażliwionym miłośnikiem wielkich uniesień.

Eee. Gdyby tak było to pisałaby do szuflady, sobie a muzom.A ona
pisze po to żeby nowela została wydrukowana,żeby zdobyć sławę i
uznanie wśród znajomych. Przecież Ania już widziała oczami duszy jak
czyta Maryli wydrukowaną w gazecie "Pokutę Aweryli"
Więc nie romantyczne uniesienie ale czysty pragmatyzm.
Anię wielce boli że jej ukochane "dziecko" służy do reklamowania
proszku do pieczenia.
Ale wcześniej gdy posyłała nowelę do róznych gazet nie bała się że
może wydawcy to jej "dziecko" skrytykują, wyśmieją.
Histeria Ani na punkcie tego proszku jest co najmniej dziwna.
Dla Ani najważniejsze było,żeby wydawca przyjął utwór i wydrukował
go. Dzięki Dianie tak się stało. Więc skąd te fochy?


Gdyby nie była, to by w ogóle
> Pokuty Aweryli (która raczej wielkim dziełem nie była) nie
napisała przecież.
> Swoją drogą, ciekawy byłby wątek, że Diana wysyła jakieś stare
opowiadanie Ani,
> a potem biedna Ania pali się ze wstydu, że takie głupoty
wypisywała ;)

Zawsze byłam przekonana, że te późniejsze dzieła Ani, już
przyjmowane przez wydawców nie były wcale lepsze od "Pokuty Aweryli"
Ania mimo upływu lat nie zmieniała się. Nadal była romantyczką z
zamiłowaniem do kwiecistych porównań. Nadal fascynowały ją zachody i
wschody słońca.Te patetyczne wywody Ani ze Złoteo Brzegu nie różnią
się właściwie od tyrad jedenastoletnie Ani z Zielonego Wzgórza!
Więc dlaczego zmiana miałaby nastąpić w jej twórczości? Dlaczego 20-
letnia Ania pisała żle, a 22-letnia dobrze?

Pokuta Aweryli nie mogła być taka najgorsza, skoro w końcu ktoś
zdecydował się ją wydrukować. Może była nawet lepsza od innych dzieł
Ani. Być może utworowi który miał reklamować jakiś produkt(i tym
wpłynąć znacząco na sprzedaż) stawiano wyższe wymagania niż utworowi
wydrukowanemu tylko dla przyjemności czytelników

Zawsze mnie dziwiło że dwudziestoletnia Ania śmiała się ze swoich
wypracowań napisanych w Klubie Powieściowym. Przecież w głębi duszy
nadal była tamtą, dwunastoletnią dziewczynką.





Widzę,że Monika strzeliła wypracowanie maturalne:) Ja sie tak bardzo nie
rozwinę, bo już późno, ale rozłożę na raty:)

Zaczęło się wiadomo jak- tak jak pisałyście- Anie z Zielonego Wzgórza-ach
Gilbert, Austen, Bronte(jedna i druga).
"Duma i uprzedzenie" to sam miód, wracam do niej co jakiś czas, kiedy zdążę
troszkę zapomnieć dialogi, żeby mogły mnie bawić od nowa:) Erkanizację z Colinem
Firthem polecam gorąco, jest znakomita i bardzo wierna (mam na płycie, mogę
przywieźć w styczniu do Gda:))
"Jane Eyre" przeczytałam dopiero niedawno, pod wpływem przyjaciółki, która
kazała mi odpowiedzieć na pytanie "Pan Darcy, czy pan Rochester?":). Nadal nie
mogę się zdecydować, ale to temat na inne rozważania.

Teraz seria książek kochanych ze względu na wspaniałych, męskich bohaterów.
Oczywiście więc kawalerowie mroczni i niebezpieczni: "Wichrowe wzgórza" i
Heatcliff oraz "Niebezpieczne związki" i pan Valmont. Żaden nie nadający sie do
życia, oczywiście. Ale jak napisała pewna pani- każda kobieta powinna się
chociaż raz w życiu zetknąć z takim mężczyzną- przystojnym jak diabeł,
niebezpiecznym i zmysłowym jak grzech. mało która kobieta jest w stanie z takim
żyć, ale... Ja nadal czekam na mojego szatana:)
Już nie niebezpiecznym, ale absolutnie przeze mnie ubóstwianym samcem literackim
jest... (lepiej siądźcie, bo sie będziecie śmiać- sorry Wiola)- Petroniusz z
"Quo vadis". Książkę w ogóle wchłonęłam w jeden dzień, jak miałam piętnaście lat
i od tego momentu wiem,że taki facet to jest to. Inteligentny, pewny siebie,
czarujący, z gigantycznym dystansem do wszystkiego. Nie musi sobie ani światu
nic udowadniać, bo zna swoja wartość bardzo dobrze.
Z innej beczki- Erast Pietrowicz Fandorin, czyli bohater serii kryminałów
niejakiego Borisa Akunina. Akcja toczy się w 'na końcówce' carskiej Rosji. Nie
będę pisać za dużo na temat pierwszego tomu, bo to właśnie zdarzenia w nim
kształtują naszego bohatera. Powiem tylko,że książki się łyka, a nie czyta. A
Erast Pietrowicz, jest czarujący, inteligentny, niezwykle uprzejmy, a do tego
skrzywdzony i niezdolny do zbudowania jakiegokolwiek związku- czegóż chcieć
więcej.:)

Na dzisiaj tyle, tak romansowo, a ciąg dalszy nastąpi.



wypracowanie - źle czy dobrze?
Tytuł zadanego wypracowania:
Czy chciałbym mieć Anię z Zielonego Wzgórza za przyjaciela?

Dramatyczne wzdychania, porozwalane przybory do pisania, pozgniatane
kulki papieru z rozpoczętym tekstem. Istna niemoc twórcza
- Nie będę pisał tego głupiego wypracowania! - wykrzyczał syn
- Dlaczego? - pytam
- Bo nie wiem jak!
- Chciałbyś mieć Anię za przyjaciółkę?
- NIE!
- Dlaczego nie?
- Bo jest dziewczyną!
- Nie lubisz dziewczyn?
- Nie!
- Co jest złego w dziewczynach?
- Są głupie! cały czas gadają o jakichś ciuchach, śmieją się nie
wiadomo z czego, nie potrafią grać w piłkę i nawet nie wiedzą co to
Oblivion!
- czyli mają inne zainteresowania od twoich?
- ... yhyyy - przyznał niechętnie
- i dlatego wolisz mieć przyjaciela - chłopca?
- no! chłopcy są fajniejsi!
- więc napisz to w wypracowniu
- MAM NAPISAĆ, ŻE NIE LUBIĘ DZIEWCZYN??????
- jeżeli tak jest? to dlaczego miałbyś pisać, że lubisz? tylko
zastanów się, czy Ania jest taka sama jak te dziewczyny, które
znasz? czy wszystko ci się w niej nie podoba?
- ... no nie wszystko, jest trochę zabawna i pomocna... ale to
dziewczyna!
- możesz przecież wspomnieć w wypracowniu, że Ania nie do końca jest
taka najgorsza

Minęła niecała godzina i już czytałam anty-Aniowe wypracowanie, w
którym mój syn zjechał równo nie tylko Anię, ale wszystkie znane mu
koleżanki (bez imion na szczęście).

Pomyślałam, że jeśli nauczycielka mojego syna jest z tych, co to
uważają, że MICKIEWICZ WIELKIM POETĄ JEST i wypracowanie miało być
peanem na cześć Ani, to mój syn dostanie pierwszą pałę z pomocą
mamusi
Jak myślicie? może trzeba było go trochę bardziej poprzekonywać do
tej Ani?



Napiszę swoje spostrzeżenia, które nie muszą być słuszne.
Otóż. Są dzieci, które są mniej "fizyczne" tzn. mniej odporne na zmęczenie,
niewyspanie, ból czy głód. To, co wydaje nam się skomplikowane, wcale nie musi
takie być.
Bezpośrednio po przyjściu z przeszkola czy szkoły nie ma co gadać o
problemach.Jest zmęczone i wyolbrzymia. Najpierw chwilę porozmawiać o
obojętnych rzeczach,posiedzieć, pobawić się - nawet 15 minut wyciszenia, a
świat wygląda inaczej :)
Moja córka częściej denerwowala się, obrażała na wycieczkach rowerowych, w
upał albo jak jechali z mężem daleko - była zmęczona. Miała wtedy mniejszą
odporność na swoje błedy czy uwagi. Wydaje mi się, że sama nie wiedziała, że to
ze zmęczenia, więc "nakręcała się" i jeszcze rozdrapywała problem. Nauczyłam
się po pewnym czasie po takim przemęczeniu, bądź w trakcie - nie dyskutować,
trochę posłuchać, przytulić i zmienić temat. Czy uwierzycie, że jak wracałam za
godzinę do tego samego, to już nie był aż taki problem ?
Tak samo z głodem. Głodne dziecko od razu jest skłonniejsze do konfliktu. Byłam
u przyjaciółki w czasie wakacji. Nasze dzieciaki brały się za łby, przybiegały
do nas z żalami, a my.... Najpierw dawałyśmy im coś do jedzenia ( często razem
robiliśmy je), mówiąc , że pogadamy, jak zjemy. Po jedzeniu pytałysmy , o co
chodzi i... okazywało się, że nic takiego. Oczywiście nie zawsze,na prawdziwe
problemy to nie pomaga, ale na utarczki tak.
Przed snem ze swoim wrażliwcem nie rozmawiłam ( tera już duża) o jego smutkach -
zmęczona bardzo je wyolbrzymiała ( no , chyba, że miała wypoczynkowy dzień).
Kiedyś robiłysmy taką zabawę - żeby przypomniała sobie najfajniejszą rzecz ,
która jej się zdarzyła - miała mi opowiedzieć coś najzabawniejszego,
najprzyjemniejszego.
Okazywało się, że pękałyśmy ze śmiechu !
One mają duży talent dramatyczny. Jak Ania z Zielonego Wzgórza :)
Czasem to, że ktoś jeden dokuczy przeradza się w " mamo, chłopcy ( dziewczynki)
nie chcą się ze mną bawić" albo " nikt mnie nie lubi". I jak widzę, że moje
kochanie wpada w taki dramatyczny ton, wysłuchuję i mówię spokojnie " Kasia cię
lubi". - "O, tylko Kasia !" " Małgosia też". Okazuje się, że mnóstwo osób ją
lubi. Czasem prosiłam " Przypomnij sobie, kto cię lubi".
Takie dzieci trzeba pytać o pozytywne rzeczy, które im się zdarzyły.Czasem
trzeba, nie wyśmiewając i nie denerwując się zobiektywizować.
Wrażliwce piszą w nocy piękne wiersze.
W nocy piszą wspaniałe wypracowania i układają najpiękniejsze, smutne bajki....
Muszę powiedzieć, że moja córka, która zapowiadała się na ogromnego wrażliwca (
miała powody), ma swoją wrażliwość pod kontrolą :)Lata pracy i nie przeszkadza
jej żyć za bardzo :)